Dziś, siedząc sobie usłyszałem urywek lecących w TVP wiadomości, na który zwróciłem uwagę, i postanowiłem rzecz sprawdzić nieco dokładniej.
W Holandii prawo do eutanazji zostało zalegalizowane osiem lat temu. Propagatorką tego pomysłu była ówczesna minister zdrowia, pani Els Borst. A co dziś sama mówi? Krytykuje ten pomysł, nie sam w sobie ale jako zbyt szybki. Co ciekawe uważa, że eutanazja powinna być ostatecznością, a nacisk winien być kładziony na opiekę paliatywną (vide hospicja). Czyli mamy w tej chwili całkowite zaprzeczenie eugeniki - oto pani minister sama stawia pomoc nieuleczalnie chorym przed ich eliminacją "dla dobra społeczeństwa". Sama rzecz wypromowała, wprowadziła, i sama zobaczyła swój błąd. Podkreślę raz jeszcze - nie przekresla ona ideii eutanazji samej w sobie, ale w formie, jaka teraz ona istnieje. Artykuł.
A teraz jeszcze kilka przykładów, które przytocze z pamięci, tego co zasłyszałem w migawce telewizyjnej. Otóż była tam wypowiedz wnuka ciężko chorego na raka pacjenta. Ów pacjent był już w końcowym stadium choroby. Wycieńczony, prosił o szklanę wody. Wnuk poprosił więc pielęgniarkę, by ta przyniosła wodę. Usłyszał odpowiedz, iż "nie ma co przedłużać cierpienia pacjenta" i owa pani wody nie przyniosła. Pacjent z jednej strony pogrązony w cierpieniu, a z drugiej otoczony ludzmi z takim nastawieniem wybrał w końcu eutanazję.
Następnie była wypowiedz pewnego Polaka, który wyjechał do Holandii by realizowac tam właśnie idee hospiciów. Co mówią liczby? Otóż, w szpitalu przy którym on działa znacznie zmniejszyła się liczba eutanazji. Oto gdy on tam przybył, było to około 30 zabiegów w ciągu roku. Dziś jest ich 2-3 rocznie. Przypadek? A może ludzie, otoczeni opieką.. ale nie tylko taką "zimną" chcą żyć?
I co wazniejsze - to, że Holendrzy zaczynają stawiać na opiekę paliatywną nie świadczy o tym, że eugenika się cofa? Znamienne, że właśnie w Holandii. Realizowali eugenikę, ale ona ich przeraziła? Może nasi zachodni przyjeciele zaczynają uczyć się na włąsnych błędach. Oby.
Pozdrawiam.






