Całość opiera się na katastroficznej wizji przyszłości - na skutek jakichś tam reakcji na słońcu zaczynają się destabilizować płyty sejsmiczne ziemi (nie pytajcie mnie tylko jakim cudem - nie koncentrowałem się w kinie jakoś na logicznym myśleniu
Film oczywiście zawiera sporo efektownych scen (ucieczka samochodem po rozpadającym się mieście, start samolotem po niknącym pasie etc), wątki miłosne i przesłanie moralne. Z tym ostatnim, szczerze mówiąc myślę że reżyser przesadził. Nie wierzę, by prezydent USA w podobnej sytuacji naprawdę został z ludźmi na pewną śmierć, gdy mógł się ratować. Lub by ludzie na statku ryzykowali życie, aby ratować "zwykłych", którzy nie zapłacili za miejsce.
No ale to takie moje małe uwagi.
Film generalnie się może podobać. Szybki, efektowny, przyjemnie się ogląda. Aha, jeśli wybieracie się ze znajomą, gwarantuje, że co bardziej podbramkowe sceny na ekranie będą idealnym momentem do przełamywania kolejnych lodów (o ile podniesiecie poręcz fotela
Pozdrawiam.





